BOLERIOZA

BOLERIOZA

Jak nie dać się boleriozie

Kochani. Dziś chcę podzielić się z Wami moim sukcesem w walce z boleriozą – walce, która zakończyła się moim zwycięstwem .
Zacznę od początku.., czyli cofamy się do ubiegłej jesieni. Podczas grzybobrania, poza koszem przepięknych podgrzybków, przyniosłam do domu kleszcza. 
Ponieważ był niewielki, nie próbowałam pozbyć się go sama, udałam się do lekarza, który usunął go i kazał obserwować miejsce po ukąszeniu. Patrzyłam i …. niestety pojawił się rumień. Czułam się źle: osłabiona, łamanie w kościach, stan podgorączkowy…
Postanowiłam nie poddawać się. wiedziałam, że doskonałym lekarstwem na boleriozę jest szczeć. Nabyłam więc wyciąg ze szczeci w sklepie https://figazmakiem.eu/kategorie/fohow/
i zaczęłam regularnie stosować.
Dodatkowo dowiedziałam się, że przy boleriozie należy szczególnie dbać o odporność, a w tym niezastąpiony jest kordysept. Na rynku dostępnych jest wiele preparatów z kordyseptem, ale ja postanowiłam sięgnąć po najlepszy na rynku – kordysept sanbao firmy Fohow. Jest on wzbogacony dodatkowo wyciągiem z mrówek Rogera, który jest szczególnie polecany przy bólach stawowych.Kończę trzecie opakowanie kordyseptu (wyciąg ze szczeci będę jeszcze przyjmować do końca jesieni) i wiecie co? czuję się świetnie, chce mi się żyć, mam mnóstwo energii i co najważniejsze badania mówią, że krętek bolerii brak. Hura!!!

Close Menu
×

Koszyk